Mazda Kaan

Można mieć za złe ekologom, że niemal do znudzenia przypominają nam o konieczności redukcji emisji dwutlenku węgla i innych substancji, które wydobywają się z układów wydechowych samochodów. Efekty ich „pracy” już są widoczne. Z każdym miesiącem na drogach pojawia się coraz więcej aut elektrycznych i hybrydowych. Chciałoby się rzec – quo vadis motoryzacjo?

Jeśli jednak mają one wyglądać i jeździć tak, jak Mazda Kaan, to jestem spokojny o przyszłość samochodów. Choć z pewnością wizja projektantów japońskiego producenta różni się od tego, co dzisiaj zwykliśmy nazywać autem. Na pierwszy rzut oka nie wiadomo, czy mamy do czynienia z rekwizytem z planu zdjęciowego „Gwiezdnych Wojen”, czy może jednak samochodem. Wszystko za sprawą futurystycznego, inspirowanego naturą kształtu nadwozia. Jego forma przypomina zwłaszcza błyskawicę.



Nie jest to przypadek. Do napędu Mazda Kaan nie wykorzystała silnika spalinowego, ani modnej w ostatnich latach hybrydy. To coś znacznie bardziej oryginalnego. Japończycy w ogóle zrezygnowali z silnika w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Za napęd tego nowoczesnego auta odpowiada opatentowany przez Mazdę system elektrycznych „opon”, które pobierają energię ze wspomnianej już nawierzchni, napędzając jednocześnie cały pojazd.

Wspomniałem już, że jest to auto wyścigowe. Co zatem z osiągami? Chyba wystarczy jeśli napiszę, iż maksymalnie Mazda Kaan osiąga prędkość 400 km/h! To więcej, niż obecne bolidy Formuły 1! Czy potrzeba czegoś więcej? No, może tylko tych polimerowych dróg...



przeczytaj cały artykuł "Mazda Kaan – wizja wyścigowego auta na prąd"

Informacje o plikach cookie Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...